środa, 15 czerwca 2016

Kupiłam auto

Ufff w poniedziałek kupiłam w końcu samochód. Opla Corsę 2012 r. Sprowadzony z Niemiec. Pierwsza rejestracja była 04,04,2012 r, to tego dnia kupiliśmy naszego starego Citroena Picasso :)
A w ogóle 04.04 to urodziny mojej córeczki:)
Całe to kupowanie samochodu było dla mnie bardzo stresujące. Pomógł mi Karol. Bez niego nie odważyłabym się sama podjąć decyzję.
Noooo auto zarejestrowane, ubezpieczone,tak więc mogę jeździć.
Super się jeździ.

wtorek, 7 czerwca 2016

Donos

Czasami wyjeżdżałam na noc np. do Torunia, albo byłam u jakiejś koleżanki na małej imprezce. Czyli chata wolna i Karolina zapraszała swoich znajomych do siebie. Jak to młodzież raczej cicho nie byli. Wydawało im się może, że są cicho, ale przypuszczam, że sytuacja wymykała się z pod kontroli. Żaden z sąsiadów nic mi nigdy nie mówił, że u nas w mieszkaniu jest za głośno. Karolina tylko ostatnio przyznała się, że jak spotkała sąsiada z piętra niżej, to oświadczył jej, że jak jeszcze raz, to wezwie policję. Tak więc, jak ostatnio jechałam do Torunia, Karolinie mówiłam, żeby nie spraszała tych swoich kumpli i żeby był spokój. Następnego dnia, jak wróciłam, to jedne i drugie drzwi wejściowe na parterze były ze zbitą szybą. Nie zdziwiło mnie to za bardzo, ponieważ zaraz koło naszego bloku jest bar i nerwowi klienci czasami trzasną butelką w szybę.
Przyszłam do góry i spytałam się córeczce jak było. Ona, że spoko. Jeszcze powiedziałam, że mam nadzieję, że ona nie ma nic wspólnego z tymi powybijanymi szybami. A ona, iż oczywiście, że nie. Jednak jak wstała wieczorem. Zaczęła opowiadać i okazało się, że ona i jej znajomi mają bardzo dużo wspólnego z tymi drzwiami.
Wczoraj wieczorem było u nas jej pięcioro znajomych. Coś tam pili i grali w gry. Planszowe. Okło 23ej wyszli na balkon zapalić W tym czasie wychodziło z tego baru dwóch łepków, którzy zorientowali się, że u nas jest jakaś impreza i zaczęli się drzeć, że oni tez tu chcą wejść.
Podobno oni z tego balkonu wdali się z nimi w dyskusję i zaczęło się. Trzaskali butelkami w balkony i wrzeszczeli, że muszą tu wejść. Dzwonili domofonem i któryś z sąsiadów wpuścił ich do środka. Zaczęli biegać po klatce. Aż się boję pomyśleć co tu się działo. Dziewczyny tak się wystraszyły, że zadzwoniły na policję.
Podobno o drugiej w nocy przyjechali, no i impreza się skończyła.
Po tygodniu dostałam pismo, że moi sąsiedzi napisali na mnie donos na policję, do straży miejskiej i do spółdzielni, że u mnie w domu odbywają się libacje. Ale się wściekłam.
W Wigilię do południa przyszedł dzielnicowy z policjantem zrobić wywiad. Byli mili i trochę dziwili się, że mamy takich sąsiadów. Nie musiałyśmy płacić za wymianę tych szyb w drzwiach. Zapłaciła za to spółdzielnia. Podobno złapali tych łepków, którzy w nocy zrobili taką grandę.
A w ogóle Wigilię robiłam u mnie w domu. Wszystko się udało:)

Kaszel

Z tym kaszlem to w końcu koleżanka mi podpowiedziała, że Tomek może ma alergię i dała mi Clemastinum. Podałam mu tę tabletkę tak bez przekonania i po paru godzinach kaszel prawie minął. Cieszyłam się , że będzie już dobrze i niby jest, jednak do tej pory, a minęły chyba z trzy tygodnie-zdarza mu się, w ciągu dnia pokasływać. W nocy na szczęście śpi spokojnie. O muszę jeszcze napisać, że prawie od dwóch tygodni nie śpi w pampersie:) I to bez żadnej wpadki:)

poniedziałek, 16 maja 2016

Resztki jedzenia na trawniku

Dzisiaj jak po południu wracaliśmy do domu, to nagle Tomek zrobił się blady i... zwymiotował na trawnik. Jacyś ludzie przechodzili, ale wcale na nich nie patrzyłam.Zaprowadziłam go do mieszkania i wróciłam to posprzątać. Feeee
Nie wiem co jest z tym kaszlem. Zalega mu jakaś flegma i ciągle odchrząkuje. Jutro znowu pójdę do lekarza. Mam dość.

niedziela, 15 maja 2016

Martwię się

Tomek już trzeci tydzień siedzi w domu. Cały czas kaszle i już nie mam siły. Nie gorączkuje,ma dobry humor i to mnie pociesza. Boję się go puścić do szkoły, bo ma teraz obniżoną odporność i mógłby znowu coś "złapać".
Karolina nie wróciła na noc do domu i nawet nie dała mi znać gdzie jest. Przyjechała dopiero o 9.30 rano do domu. Byłam na nią wkurzona. Nie odbierała telefonu, nie odpisywała. Przecież ja się o nią denerwuję.
Ogólnie jestem przemęczona. Przybita. Tomek jest słodki i ładnie sam zasypia. Jak patrzę na jego roześmianą buźkę, to zaraz lżej mi się robi na duszy.
Chciałam sobie kupić inny samochód, ale nie mam nadal czasu tym się zająć....

czwartek, 12 maja 2016

Zdrowie

Niestety choroby ostatnio nas nie opuszczają. Ja już też jestem na antybiotyku. Mam zapalenie gardła. Tomek nadal kaszle i jeszcze jakoś dziwnie charczy. Karolina podobno już jest zdrowa. Właśnie pisała, że dziś przyjedzie. Jest 23.02, a jej jeszcze nie ma. Muszę iść spać, bo Tomaszek po piątej wstaje. Nie ma lekko.

niedziela, 8 maja 2016

Kiepski nastrój

Karolina pojechała wczoraj na studia. Jeszcze tak na 100% nie była zdrowa, ale mam nadzieję, że będzie o siebie dbać.
Tomuś został w domu. Niestety jeszcze pokasłuje. Mnie boli gardło i siedzę zawinięta w szaliczek.
Dzisiaj od rana mnie wzięło i zaczęłam przeglądać sobie wyciąg z banku jak Maciej szalał. Co to był za idiota. Wydał tyle kasy w ciągu dziewięciu miesięcy. SPA z kochanką, zakupy w galerii. Tak z 13 tyś u jubilera.
To sobie poszalał.
Jestem wdzięczna losowi, że mnie od niego uwolnił.
Obyśmy tylko byli zdrowi.
Uwielbiam budzić się rano i widzieć ten uśmiechnięty pyszczek Tomaszka:)

Wkurzająca matka

Dzisiaj czuję się jeszcze gorzej. Obudziłam się z bolącym gardłem. Mam serdecznie dosyć tych chorób. Boję się, że zarazimy Tomasza tą anginą.
Do południa dzwoniła mama, żeby przyjechać na obiad. Jest przemęczona, bo też źle się czuje, a mimo to dorabia w lumpeksie w Poznaniu.
Jednak jak to ona, wszystko musi być zrobione.
Czuć było napięcie i miałam wrażenie, że zaraz znowu będzie jakaś granda. Oglądałam sobie w Internecie zdjęcia samochodów, bo mam zamiar kupić auto. Rozmawiam sobie z tatą, a ona do mnie, żebym tylko sama nie kupowała tego samochodu. Ja, że przecież to jest oczywiste, że sama nie kupię. A to już wystarczyło, żeby podniosło jej się ciśnienie i znowu zaczęła tę swoją gadkę, że przecież ona nic nie mówi, tylko chce dobrze itd. Ja pierdzielę co za babsztyl. Po prostu mistrzyni wymyślania problemów.
Potem poszła do ogrodu i mimo, że dzisiaj niedziela zaczęła wyrywać zielsko z kwiatów. Gdyby ktoś inny takie coś zrobił, to zaraz by wyzywała, że w niedzielę takich rzeczy się nie robi. Ale oczywiście Jaśnie Pani może.
Chyba jeszcze ojciec dostał ochrzan, bo chodził z przestraszoną miną. Boi się jej, że aż śmieszne. No ale gdyby był chociaż w części taki jak mamusia, to albo by się pozabijali, albo już dawno byłoby po rozwodzie.
Mama ma jeszcze trzy siostry i dwóch braci. Jednak to ona ma najbardziej wybuchowy i  kłótliwy charakter.
Ciężko z nią mieliśmy i mieć będziemy.


piątek, 6 maja 2016

Choroby

Jestem wykończona, wypalona. Tomasz od dwóch tygodni znowu siedzi w domu. Miał zapalenie oskrzeli i nadal nie może pozbyć się kaszlu. Karolina natomiast ma anginę. Ja jeszcze jakoś się trzymam, ale też trochę boli mnie gardło. Wczoraj przewiało mnie w Kwieciszewie i wieczorem kuło coś w prawym boku. Już myślałam, że to wyrostek, ale jakoś się rozeszło.
Kurcze, życie jest trudne.
A tego sprzątania. Ciągle coś trzeba robić, gotować. Karolina za bardzo nie poczuwa się, żeby mi coś pomóc. Ale mam kryzys.

czwartek, 21 kwietnia 2016

Niechęć do byłych teśców

Jakieś dwie godziny wcześniej dzwoniła była teściowa, z pytaniem czy może na weekend zabrać Tomka. Nie zgodziłam się ponieważ w tamtym tygodniu znowu nie chodził do szkoły,  ponieważ mocno kaszlał. Pokazywał, że boli go gardło i miał katar. W tym tygodniu jeździ już do szkoły, ale cały czas jest na enkortonie. Jak na noc zmniejszyłam mu dawkę, to zaraz zaczynął się dusić i bardzo się rzucał przez sen.
Pierwszy raz mi się zdarzyło, żebym jej odmówiła. Nie mam nic przeciwko. Niech tam sobie raz na jakiś czas jeździ. Ostatnio był na koniec stycznia, tak więc nie przemęczają się za bardzo.
Jednak chciałam napisać o emocjach jakie mi towarzyszą, gdy już widzę, że ona dzwoni. Momentalnie bije mi szybciej serce, bynajmniej nie z miłości. Tak mi dali popalić z tym ich synusiem, że nadal nie mogę dojść do siebie. Rozumiem, że to był ich syn. Jednak i tak byli bardzo nie w porządku. Złodzieje i kłamcy tak jak Maciej. Gdyby mogli, to oskubaliby nas jeszcze z pieniędzy. Nie mam jakiś uczuć nienawiści, ale nie chcę mieć z nimi w ogóle do czynienia.

niedziela, 24 stycznia 2016

Lanzarote

Pod koniec września 2015 r. wybrałam się z kuzynką Ritą na Lanzarote.
Z jednej strony się cieszyłam, z drugiej obawiałam humorków towarzyszki.
Pierwszy raz leciałam samolotem. Takie średnie uczucie. No, ale było to moim marzeniem i je w końcu zrealizowałam.
Odpoczęłam, zrelaksowałam się. Byłam zawiedziona, iż nie było dyskotek. Jechałam tam z myślą, ze się wyszaleję.
Pływać oczywiście się nie nauczyłam. W naszym ośrodku były trzy baseny i ten przy, którym mieszkaliśmy nie miał ratownika. Zresztą głupio by było topic się na oczach wakacyjnych sąsiadów.
Czyli mam taki plan, że na wiosnę kupuję basen, taki np. o średnicy 5 metrów i z 1,2 głęboki. Strój termiczny do pływania i dawaj, uczę się pływać.
Tomaszek gdzieś mi popłynie i co wtedy, będę bezsilna. O nieeeeee
Co do Ritki to dała popis. Jak dojechaliśmy okazało się, że bardzo boli ją gardło i tak przez trzy dni prawie non stop musiałam wysłuchiwać jak się źle czuje. Gdy zaczęło ją przestawać boleć, to wysiadł jej kręgosłup. Co ona nastękała, krzyczała. Masakra. Z jednej strony jej współczułam, a z drugiej byłam na nią wściekła.
Ale byłam na Kanarach, podziwiałam krajobrazy, ocean Atlantycki, ładnie się opaliłam. Super tak się wyrwać.







 Oj napiłam tam winka:)







A tu już spakowana przed wyjazdem.

Czy stać Cię na taką pewność siebie? R. Marchel

Każdy ma potrzebę aprobaty, szacunku i miłości ze strony innych ludzi.
Właśnie z tego powodu łatwo nas kontrolować.
Wystarczy kilka słów, żeby doprowadzić Cię do furii i kolejne kilka, żeby Cię uspokoić.
Czy można być całkowicie odpornym na to, co mówią o nas inni ludzie?
TAK.
Jak to osiągnąć?
Tak naprawdę nie potrzebujesz innych ludzi by być szczęśliwym.
Bądź świadomy tego, co się dzieje wokół Ciebie.
Kiedy poczujesz jakieś negatywne emocje podczas spotkania z innymi ludźmi.
UŚWIADOM TO SOBIE.
To jest twoja sprawa, a nie ich.
Możesz nie przyjmować niczego co do Ciebie mówią. Obserwuj swoje zachowanie i ich, tak jakbyś stał z boku, nie biorąc niczego do siebie.
Od dzisiaj obserwuj siebie tak, jakbyś stał z boku. Zobacz jakie rzeczy Cię denerwują, czy smucą. Zobacz kiedy inni ludzie przejmują nad Tobą kontrolę.
Bądź tego świadomy.

czwartek, 21 stycznia 2016

Robert Marchel

Ostatnio dużo czytam i olądam filmiki o rozwoju osobistym i duchowym. Nawet wiem, że spiryt to po angielsku dusza:)
 Natknęłam się na youtube na filmiki Roberta Marchela.

Jak sobie radzić z samotnością?

Czy inni ludzie są nam potrzebni do szczęścia?
ILUZJA !
To jedynie nasza iluzja na temat rzeczywistości.
Należy uświadomić sobie SAMOTNOŚĆ, że to są tylko myśli. To tylko iluzja, którą mam w głowie.
Nigdy nie walcz z tymi myślami. Powiedz sobie: ok,mam teraz w głowie uczucie samotności i obserwuj je, zobacz kiedy przychodzi i odchodzi.
Sam fakt, że zaczniesz być świadomy tego procesu sprawi, że przestaniesz identyfikować się z tymi myślami i po pierwsze nie będą ci one aż tak przeszkadzały, po drugie będą przychodziły coraz rzadziej.
Samotności nie leczy się poprzez kontakt z innymi ludźmi. Uczucie samotności zniknie samo przy kontakcie z rzeczywistością, kiedy pozbędziesz się iluzji ze swojej głowy.