wtorek, 7 czerwca 2016

Donos

Czasami wyjeżdżałam na noc np. do Torunia, albo byłam u jakiejś koleżanki na małej imprezce. Czyli chata wolna i Karolina zapraszała swoich znajomych do siebie. Jak to młodzież raczej cicho nie byli. Wydawało im się może, że są cicho, ale przypuszczam, że sytuacja wymykała się z pod kontroli. Żaden z sąsiadów nic mi nigdy nie mówił, że u nas w mieszkaniu jest za głośno. Karolina tylko ostatnio przyznała się, że jak spotkała sąsiada z piętra niżej, to oświadczył jej, że jak jeszcze raz, to wezwie policję. Tak więc, jak ostatnio jechałam do Torunia, Karolinie mówiłam, żeby nie spraszała tych swoich kumpli i żeby był spokój. Następnego dnia, jak wróciłam, to jedne i drugie drzwi wejściowe na parterze były ze zbitą szybą. Nie zdziwiło mnie to za bardzo, ponieważ zaraz koło naszego bloku jest bar i nerwowi klienci czasami trzasną butelką w szybę.
Przyszłam do góry i spytałam się córeczce jak było. Ona, że spoko. Jeszcze powiedziałam, że mam nadzieję, że ona nie ma nic wspólnego z tymi powybijanymi szybami. A ona, iż oczywiście, że nie. Jednak jak wstała wieczorem. Zaczęła opowiadać i okazało się, że ona i jej znajomi mają bardzo dużo wspólnego z tymi drzwiami.
Wczoraj wieczorem było u nas jej pięcioro znajomych. Coś tam pili i grali w gry. Planszowe. Okło 23ej wyszli na balkon zapalić W tym czasie wychodziło z tego baru dwóch łepków, którzy zorientowali się, że u nas jest jakaś impreza i zaczęli się drzeć, że oni tez tu chcą wejść.
Podobno oni z tego balkonu wdali się z nimi w dyskusję i zaczęło się. Trzaskali butelkami w balkony i wrzeszczeli, że muszą tu wejść. Dzwonili domofonem i któryś z sąsiadów wpuścił ich do środka. Zaczęli biegać po klatce. Aż się boję pomyśleć co tu się działo. Dziewczyny tak się wystraszyły, że zadzwoniły na policję.
Podobno o drugiej w nocy przyjechali, no i impreza się skończyła.
Po tygodniu dostałam pismo, że moi sąsiedzi napisali na mnie donos na policję, do straży miejskiej i do spółdzielni, że u mnie w domu odbywają się libacje. Ale się wściekłam.
W Wigilię do południa przyszedł dzielnicowy z policjantem zrobić wywiad. Byli mili i trochę dziwili się, że mamy takich sąsiadów. Nie musiałyśmy płacić za wymianę tych szyb w drzwiach. Zapłaciła za to spółdzielnia. Podobno złapali tych łepków, którzy w nocy zrobili taką grandę.
A w ogóle Wigilię robiłam u mnie w domu. Wszystko się udało:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz