czwartek, 8 października 2015

Praca za granicą

Często słyszałam opinię, że ludzie wyjeżdżający do pracy za granicą, wcześniej czy później zaczynają zdradzać swoje "drugie połówki". Uważałam, że jest to duża przesada, ale jednak zmieniłam zdanie. Coś w tym jest.
Małżeństwo mojej baaaardzo bliskiej koleżanki uważałam za bardzo udane. Mieli naprawdę w życiu ciężkie chwile, ale zawsze się wspierali. Jak spędzałam z nimi czas rzucało się w oczy, że mimo dwudziestoletniego związku łączy ich ciągle jakaś bliskość. Siadali koło siebie, często mimochodem dotykali się. Było z daleka widać, że są dla siebie ważni. Pewnego dnia mąż przyjaciółki wyjechał za granicę do pracy. Uzgodnili to wspólnie. Spłacą kredyty i w końcu będzie im lżej.
Tak... Wystarczyły trzy miesiące, żeby zaczął działać na dwa fronty. Po kilku miesiącach przyciśnięty do muru przyznał się, że ma kochankę. Skruszony obiecywał poprawę, jednak okazało się, że znowu kłamał. Teraz podobno płacze i mówi, że nie wie co go opętało i oczywiści ponownie obiecuje, iż nigdy to się nie powtórzy. Jestem zszokowana reakcją koleżanki. Zawsze mówiła, że jak tylko jej mąż coś "wywinie", to będzie koniec ich małżeństwa. Rozumiem raz mogła mu wybaczyć, ale drugi raz?! Tego już nie mogę pojąć. A co z zaufaniem? Podziwiam ją, bo ja bym sobie z tym nie poradziła. To byłby już koniec. Ale może niewiele wiem o prawdziwej miłości?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz