Lubię w sobie jak ogarnia mnie taki wewnętrzny spokój.
Podoba mi się taki stan:)
Boję się pływać. Jak byłam mała topiłam się i o mało co na dodatek utopiłabym też kuzynkę. Mój kuzyn miał również zabawę, że lubił mnie łapać i trzymać pod wodą.
W każdym razie mam uraz.
Dzisiaj jak byłam z Tomkiem na basenie, pierwszy raz zanurzyłam głowę i ominęłam boję. Jestem z siebie dumna.
A propos Tomka jak szliśmy na basen wszedł sobie do sąsiadów na parterze. Wpadł do pokoju i zobaczył laptopa. Oczywiście nie mogłam go z tamtąd wyciągnąć. Głupia sytuacja. Sąsiedzi teraz też będą mieć uraz i ... zamknięte drzwi:)
Karolina wczoraj wpadła do domu. Była po dwóch piwach. Gadała po niemiecku. Taka odważna była:) Kupiła sobie nowy zegarek, kurtkę z czarnych norek i jeszcze jakieś ciuchy, kolczyk taki wsuwany z Apartu. Normalnie szok. Bardzo ładnie wyglądała. Oczy jej się świeciły, ładna dziewczyna z niej wyrosła:)
sobota, 24 października 2015
piątek, 23 października 2015
Po czterdziestce
Zawsze byłam szczupła. Mogłam jeść co chciałam i ile chciałam:) Ale ostatnio zaczęło to się zmieniać... Spodnie, które kupiłam sobie w marcu były na mnie dużo za luźne, a teraz są za ciasne. Więcej chodzę, bo kiedyś tylko wsiadałam w samochód i wszędzie podjeżdżałam. Mam ćwiczyć, ale jak to ja, coś robię, ale nieregularnie. Wczoraj o 22ej zjadłam cztery chleby w ciście z dżemem morelowym. Proszę...
Dzisiaj za bardzo spać nie mogłam, pewno z tego obżarstwa. Rano przez godzinkę tańczyłam przy zumbie CrissKross:)
Trzeba się pilnować! Nie chcę przekroczyć 60 kilo!
Dzisiaj za bardzo spać nie mogłam, pewno z tego obżarstwa. Rano przez godzinkę tańczyłam przy zumbie CrissKross:)
Trzeba się pilnować! Nie chcę przekroczyć 60 kilo!
wtorek, 20 października 2015
Zmiana ustawienia
Dzisiaj zmieniłam ustawienia bloga na prywatne. Chciałabym tutaj pisać bardziej szczerze i bałabym się, że mógłby to przeczytać ktoś, kto mnie zna.
Ostatnio wzięło mnie na wyszukiwanie nowych zajęć. Nie mogę pracować, ponieważ zabrano by mi świadczenia na Tomka, więc wyszukuję, co można by robić ciekawego w naszym miasteczku...
Wolontariat- właściwie u nas funkcjonuje tylko Caritas. Trochę nie za bardzo mi pasuje, ponieważ wiąże się to z wiarą, a jak wiadomo jestem ateistką. Pomyślę o tym...
Zumba - tak chodziłam na zumbe, ale jak na mnie jest za szybko i za dużo do zapamiętania układów. Po zajęciach zamiast wracać zrelaksowana, byłam wkurzona. Wolę sobie potańczyć w zaciszu domowym. Kiedy i jakie tempo wyznaczam ja:)
Nauka języka- oczywiście moją pasą jest język niemiecki. Tutaj jedynie jest angielska szkoła językowa. Pozostaje mi nauka w domu. ESKK i Internet. Bardzo to lubię i odprężam się przy tym.
Nauka Pływania- dzwoniłam na pływalnię, czy jest kurs nauki pływania dla dorosłych, ale na dzień dzisiejszy tylko ja jestem chętna:) Fakt z Tomkiem często chodzę na basen, ale wiadomo muszę go pilnować i nie za bardzo mogę się zająć pływaniem. Okulary do wody zakupiłam:)
Co tu jeszcze... jest aerobik, ale to podobne do zumby. Ścianka wspinaczkowa i siłownia. Mogę też jeździć rowerem, tylko trochę strach, bo ścieżek rowerowych jak na lekarstwo.
Właściwie coś robić można...
Ostatnio wzięło mnie na wyszukiwanie nowych zajęć. Nie mogę pracować, ponieważ zabrano by mi świadczenia na Tomka, więc wyszukuję, co można by robić ciekawego w naszym miasteczku...
Wolontariat- właściwie u nas funkcjonuje tylko Caritas. Trochę nie za bardzo mi pasuje, ponieważ wiąże się to z wiarą, a jak wiadomo jestem ateistką. Pomyślę o tym...
Zumba - tak chodziłam na zumbe, ale jak na mnie jest za szybko i za dużo do zapamiętania układów. Po zajęciach zamiast wracać zrelaksowana, byłam wkurzona. Wolę sobie potańczyć w zaciszu domowym. Kiedy i jakie tempo wyznaczam ja:)
Nauka języka- oczywiście moją pasą jest język niemiecki. Tutaj jedynie jest angielska szkoła językowa. Pozostaje mi nauka w domu. ESKK i Internet. Bardzo to lubię i odprężam się przy tym.
Nauka Pływania- dzwoniłam na pływalnię, czy jest kurs nauki pływania dla dorosłych, ale na dzień dzisiejszy tylko ja jestem chętna:) Fakt z Tomkiem często chodzę na basen, ale wiadomo muszę go pilnować i nie za bardzo mogę się zająć pływaniem. Okulary do wody zakupiłam:)
Co tu jeszcze... jest aerobik, ale to podobne do zumby. Ścianka wspinaczkowa i siłownia. Mogę też jeździć rowerem, tylko trochę strach, bo ścieżek rowerowych jak na lekarstwo.
Właściwie coś robić można...
wtorek, 13 października 2015
Dzień Edukacji Narodowej
Tomek z muchą przed występem:)
Jak dzisiaj przyjechałam po Tomka, akurat był apel z okazji Dnia Edukacji Narodowej. Byłam w szoku, bo synek stał całkiem grzecznie. Do niego to niepodobne, bo on raczej nie lubi stać bezczynnie, tym bardziej, że wokół tyle bodźców go atakuje. Widziałam nawet filmik, jak "tańczył" na scenie z dziećmi. Tzn. Pani go popychała, a on jedną ręką zasłaniał ucho, bo dla niego jest zdecydowanie za głośno, ale ogólnie dawał radę.
Dla nas rodziców dzieci niepełnosprawnych takie chwile są bardzo wzruszające, bo wiemy, ile wysiłku jest w prozaicznych z pozoru sytuacjach dzieci i opiekunów...
piątek, 9 października 2015
Ja tutaj STUDIUJĘ
Tak córeczka jest na studiach Nie wierzę:)
Zostałam z Tomaszkiem sama, czego bardzo się obawiałam. Jednak jak na razie jest dobrze. Najważniejsze, żebyśmy nie chorowali.
Dzisiaj jest piątek, Karolina przyjechała do domu. Wpadła , pogadała i już gdzieś poszła.
A ja ugotowałam rosół, zrobiłam potrawkę, upiekłam sernik. Po prostu mama idealna:)
Do południa mieliśmy zebranie zarządu naszego stowarzyszenia. Tak mamy stowarzyszenie, które założyliśmy w 2009 r.. Należą do niego rodzice osób niepełnosprawnych. Teraz jesteśmy niestety na etapie, że nie chce nam się już działać. Wypaliliśmy się, zniechęciliśmy i chcemy zlikwidować naszą działalność. Trochę szkoda, ale nie ma wyjścia.
Poczytałam jak się za to zabrać... Masakra. Czyli czeka mnie papierkowa robota
Zostałam z Tomaszkiem sama, czego bardzo się obawiałam. Jednak jak na razie jest dobrze. Najważniejsze, żebyśmy nie chorowali.
Dzisiaj jest piątek, Karolina przyjechała do domu. Wpadła , pogadała i już gdzieś poszła.
A ja ugotowałam rosół, zrobiłam potrawkę, upiekłam sernik. Po prostu mama idealna:)
Do południa mieliśmy zebranie zarządu naszego stowarzyszenia. Tak mamy stowarzyszenie, które założyliśmy w 2009 r.. Należą do niego rodzice osób niepełnosprawnych. Teraz jesteśmy niestety na etapie, że nie chce nam się już działać. Wypaliliśmy się, zniechęciliśmy i chcemy zlikwidować naszą działalność. Trochę szkoda, ale nie ma wyjścia.
Poczytałam jak się za to zabrać... Masakra. Czyli czeka mnie papierkowa robota
czwartek, 8 października 2015
Praca za granicą
Często słyszałam opinię, że ludzie wyjeżdżający do pracy za granicą, wcześniej czy później zaczynają zdradzać swoje "drugie połówki". Uważałam, że jest to duża przesada, ale jednak zmieniłam zdanie. Coś w tym jest.
Małżeństwo mojej baaaardzo bliskiej koleżanki uważałam za bardzo udane. Mieli naprawdę w życiu ciężkie chwile, ale zawsze się wspierali. Jak spędzałam z nimi czas rzucało się w oczy, że mimo dwudziestoletniego związku łączy ich ciągle jakaś bliskość. Siadali koło siebie, często mimochodem dotykali się. Było z daleka widać, że są dla siebie ważni. Pewnego dnia mąż przyjaciółki wyjechał za granicę do pracy. Uzgodnili to wspólnie. Spłacą kredyty i w końcu będzie im lżej.
Tak... Wystarczyły trzy miesiące, żeby zaczął działać na dwa fronty. Po kilku miesiącach przyciśnięty do muru przyznał się, że ma kochankę. Skruszony obiecywał poprawę, jednak okazało się, że znowu kłamał. Teraz podobno płacze i mówi, że nie wie co go opętało i oczywiści ponownie obiecuje, iż nigdy to się nie powtórzy. Jestem zszokowana reakcją koleżanki. Zawsze mówiła, że jak tylko jej mąż coś "wywinie", to będzie koniec ich małżeństwa. Rozumiem raz mogła mu wybaczyć, ale drugi raz?! Tego już nie mogę pojąć. A co z zaufaniem? Podziwiam ją, bo ja bym sobie z tym nie poradziła. To byłby już koniec. Ale może niewiele wiem o prawdziwej miłości?
Małżeństwo mojej baaaardzo bliskiej koleżanki uważałam za bardzo udane. Mieli naprawdę w życiu ciężkie chwile, ale zawsze się wspierali. Jak spędzałam z nimi czas rzucało się w oczy, że mimo dwudziestoletniego związku łączy ich ciągle jakaś bliskość. Siadali koło siebie, często mimochodem dotykali się. Było z daleka widać, że są dla siebie ważni. Pewnego dnia mąż przyjaciółki wyjechał za granicę do pracy. Uzgodnili to wspólnie. Spłacą kredyty i w końcu będzie im lżej.
Tak... Wystarczyły trzy miesiące, żeby zaczął działać na dwa fronty. Po kilku miesiącach przyciśnięty do muru przyznał się, że ma kochankę. Skruszony obiecywał poprawę, jednak okazało się, że znowu kłamał. Teraz podobno płacze i mówi, że nie wie co go opętało i oczywiści ponownie obiecuje, iż nigdy to się nie powtórzy. Jestem zszokowana reakcją koleżanki. Zawsze mówiła, że jak tylko jej mąż coś "wywinie", to będzie koniec ich małżeństwa. Rozumiem raz mogła mu wybaczyć, ale drugi raz?! Tego już nie mogę pojąć. A co z zaufaniem? Podziwiam ją, bo ja bym sobie z tym nie poradziła. To byłby już koniec. Ale może niewiele wiem o prawdziwej miłości?
wtorek, 6 października 2015
Niezwykła historia chłopca...
Tak powiedziała dzisiaj pani Doktor, jak przyjechałam po receptę dla Tomka.
Faktycznie do tej pory nie mogę uwierzyć w to wszystko, co się wydarzyło. Nie chcę pisać co wyrabiał mąż, ale chyba mogę zdradzić, że Tomek razem ze swoim tatą jechał samochodem. Nagle mąż z niewyjaśnionych przyczyn zjechał na drugą stronę...
Był to bardzo poważny wypadek, z którego synek wyszedł praktycznie bez szwanku, a jego tata zginął na miejscu...
Jestem niewierząca, ale zastanawia mnie to, jakim cudem moje dziecko przeżyło takie silne uderzenie. Na dodatek siedząc z przodu. Spędził trzy dni w szpitalu na obserwacji. Przez dwa tygodnie był taki jakiś smutny, ale szybo stał się znowu wesołym chłopczykiem. Śpi spokojnie, nie krzyczy, nie płacze przez sen. Jestem wdzięczna losowi, że go oszczędzono...
Faktycznie do tej pory nie mogę uwierzyć w to wszystko, co się wydarzyło. Nie chcę pisać co wyrabiał mąż, ale chyba mogę zdradzić, że Tomek razem ze swoim tatą jechał samochodem. Nagle mąż z niewyjaśnionych przyczyn zjechał na drugą stronę...
Był to bardzo poważny wypadek, z którego synek wyszedł praktycznie bez szwanku, a jego tata zginął na miejscu...
Jestem niewierząca, ale zastanawia mnie to, jakim cudem moje dziecko przeżyło takie silne uderzenie. Na dodatek siedząc z przodu. Spędził trzy dni w szpitalu na obserwacji. Przez dwa tygodnie był taki jakiś smutny, ale szybo stał się znowu wesołym chłopczykiem. Śpi spokojnie, nie krzyczy, nie płacze przez sen. Jestem wdzięczna losowi, że go oszczędzono...
poniedziałek, 5 października 2015
Tomek w nowej szkole
Tak jak zapowiadałam wcześniej Tomek od września 2015 r. jest uczniem szkoły specjalnej w Strzelnie z oddziałami dla autystów. W jego klasie jest trójka uczniów, Pani wychowawczyni i Pani wspomagająca. Mają bardzo ładną, dużą klasę. Dyrekcja się postarała.
Przyjeżdża po niego bus tak o 7.10 i odwożą go po 14 tej. Z wyjątkiem wtorku, czyli dzisiaj sama go odbieram, ponieważ ma tylko cztery lekcje i musiałby dwie godziny czekać za autokarem. Właśnie pojechał i się trochę denerwuję, bo dzisiaj jest duża mgła. Na szczęście widzę, że lubi jeździć do szkoły i jest bardzo podekscytowany. Widać to po nim, bo biega pobudzony i dużo wokalizuje, ale cały czas się cieszy. Ma tam wykupione obiady. Za dużo to on nie je, ale zawsze coś skubnie. Mam nadzieję, że jego odporność wzmocniła się i nie będzie za dużo chorować.
Czyli dzisiaj odbieram Tomka z szkoły, pani Hania przychodzi na 13tą i się nim zajmuje, a ja jadę do Gniezna. Potrzebuję receptę od psychiatry dla synka i zajadę do komisu. Chcę w końcu sprzedać te samochody i kupić sobie jeden.
Przyjeżdża po niego bus tak o 7.10 i odwożą go po 14 tej. Z wyjątkiem wtorku, czyli dzisiaj sama go odbieram, ponieważ ma tylko cztery lekcje i musiałby dwie godziny czekać za autokarem. Właśnie pojechał i się trochę denerwuję, bo dzisiaj jest duża mgła. Na szczęście widzę, że lubi jeździć do szkoły i jest bardzo podekscytowany. Widać to po nim, bo biega pobudzony i dużo wokalizuje, ale cały czas się cieszy. Ma tam wykupione obiady. Za dużo to on nie je, ale zawsze coś skubnie. Mam nadzieję, że jego odporność wzmocniła się i nie będzie za dużo chorować.
Czyli dzisiaj odbieram Tomka z szkoły, pani Hania przychodzi na 13tą i się nim zajmuje, a ja jadę do Gniezna. Potrzebuję receptę od psychiatry dla synka i zajadę do komisu. Chcę w końcu sprzedać te samochody i kupić sobie jeden.
Tomek uwielbia swoje pudła z różnymi obrazkami i zabawkami.
sobota, 3 października 2015
Wyprowadzka
Zapaliłabym papierosa, gdybym umiała....
(właściwie umiem, ale tylko "pufam")
Karolina wczoraj przyjechała wieczorem, a dzisiaj już odjechała. Gdy zobaczyłam, jak wynosi swoje rzeczy z pokoju, to aż mnie zapchało z wzruszenia. Ona na serio jest już dorosła i będzie mnie tylko odwiedzać. Szok...
Jestem z niej dumna i z Agaty też:)
Czasami cieszę się, że moje życie nie jest bezsensowne. Mam namyśli np. to , że przyszło mi wychowywać niepełnosprawne dziecko i radzę sobie z tym. Przyszłe pokolenia nie będą się za mnie wstydzić.
Obserwuję ludzi, którzy z pozoru mają fajne życie, ale i tak strasznie marudzą. Zamartwiają się co będzie w przyszłości, albo wymyślają jakieś urojone problemy. O tym, że niektórzy z nudów sami sobie bardzo komplikują życie, to już nawet nie ma co pisać.
Tomek ma na noc zakładanego pampersa, ponieważ ma słaby układ moczowy i popuszcza. Przez sen trudno to kontrolować, tym bardziej, że nawet w dzień zdarza mu się trochę nasikać w majtki. Teraz jest podziębiony i oczywiście częściej musi biegać do toalety. Chyba go to irytuje, ponieważ dzisiaj było słychać jakieś trzaski u niego w pokoju. Po chwili przyszedł z paczką pampersów i pokazuje mi, że mam mu założyć. Cwaniaczek. Roześmiałam się i wytłumaczyłam mu, że musi korzystać z toalety:)
Nasz spacer nad jeziorem
(właściwie umiem, ale tylko "pufam")
Karolina wczoraj przyjechała wieczorem, a dzisiaj już odjechała. Gdy zobaczyłam, jak wynosi swoje rzeczy z pokoju, to aż mnie zapchało z wzruszenia. Ona na serio jest już dorosła i będzie mnie tylko odwiedzać. Szok...
Jestem z niej dumna i z Agaty też:)
Czasami cieszę się, że moje życie nie jest bezsensowne. Mam namyśli np. to , że przyszło mi wychowywać niepełnosprawne dziecko i radzę sobie z tym. Przyszłe pokolenia nie będą się za mnie wstydzić.
Obserwuję ludzi, którzy z pozoru mają fajne życie, ale i tak strasznie marudzą. Zamartwiają się co będzie w przyszłości, albo wymyślają jakieś urojone problemy. O tym, że niektórzy z nudów sami sobie bardzo komplikują życie, to już nawet nie ma co pisać.
Tomek ma na noc zakładanego pampersa, ponieważ ma słaby układ moczowy i popuszcza. Przez sen trudno to kontrolować, tym bardziej, że nawet w dzień zdarza mu się trochę nasikać w majtki. Teraz jest podziębiony i oczywiście częściej musi biegać do toalety. Chyba go to irytuje, ponieważ dzisiaj było słychać jakieś trzaski u niego w pokoju. Po chwili przyszedł z paczką pampersów i pokazuje mi, że mam mu założyć. Cwaniaczek. Roześmiałam się i wytłumaczyłam mu, że musi korzystać z toalety:)
Nasz spacer nad jeziorem
czwartek, 1 października 2015
Jakaś zajęta jestem...
...i dawno tu nie zaglądałam. U mnie po staremu, czyli ciągle jestem w ruchu. We wtorek byłam z Tomkiem u psychiatry, ponieważ od dwóch miesięcy jest na leku o nazwie Tegretol. Właściwie jest to lekarstwo na padaczkę, ale stosuje się również przy innych zaburzeniach.....
......Pisałam to przed wakacjami, a teraz już jest 1 październik....nieźle:)
Co u nas...w wakacje byłam z dzieciakami i tatą kilka dni nad morzem w Darłówku. W sierpniu wyjechałam do Wągrowca z Tomkiem na turnus rehabilitacyjny. Karolina pojechała do Niemiec do pracy przy truskawkach:) To jest temat na osobny post.
Dzisiaj jest rozpoczęcie roku studenckiego i moja córeczka od teraz jest mieszkanką Torunia i studentką pierwszego roku germanistyki.
W niedzielę wróciłam z wakacji, na których byłam tylko z kuzynką. Tomkiem zajmowali się rodzice, którym jestem bardzo wdzięczna.
Dzwonię do córeczki, która o 18 tej miała mieć test z niemca, żeby dowiedzieć się jak jej poszło, ale oczywiście nie odbiera:( Czyli normalka...
Często zdarza mi się, że ludzie mówią mi jak mam postępować z Tomkiem i to mnie wkurza. Są to ludzie, którzy nie mają o autyzmie zielonego pojęcia, ale nie przeszkadza im to, żeby mnie pouczać i "sypać" tymi swoimi mądrościami. Uważam, że dobrze sobie radzę i DAJCIE MI SPOKÓJ.
Kilka fotek z wakacji:
......Pisałam to przed wakacjami, a teraz już jest 1 październik....nieźle:)
Co u nas...w wakacje byłam z dzieciakami i tatą kilka dni nad morzem w Darłówku. W sierpniu wyjechałam do Wągrowca z Tomkiem na turnus rehabilitacyjny. Karolina pojechała do Niemiec do pracy przy truskawkach:) To jest temat na osobny post.
Dzisiaj jest rozpoczęcie roku studenckiego i moja córeczka od teraz jest mieszkanką Torunia i studentką pierwszego roku germanistyki.
W niedzielę wróciłam z wakacji, na których byłam tylko z kuzynką. Tomkiem zajmowali się rodzice, którym jestem bardzo wdzięczna.
Dzwonię do córeczki, która o 18 tej miała mieć test z niemca, żeby dowiedzieć się jak jej poszło, ale oczywiście nie odbiera:( Czyli normalka...
Często zdarza mi się, że ludzie mówią mi jak mam postępować z Tomkiem i to mnie wkurza. Są to ludzie, którzy nie mają o autyzmie zielonego pojęcia, ale nie przeszkadza im to, żeby mnie pouczać i "sypać" tymi swoimi mądrościami. Uważam, że dobrze sobie radzę i DAJCIE MI SPOKÓJ.
Kilka fotek z wakacji:
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







