Ostatnio jak wychodzimy z domu, Tomek pakuje sobie różne rzeczy do koszyczka.Później je wyrzuca albo w samochodzie, albo u rodziców w ogrodzie. Taka następna jego stymulacja. Wczoraj sąsiadka zapytała nas, czy my chodzimy na grzyby. Ja zaczęłam się śmiać, a ona miała taką minę jakby mówiła na serio. Tak jasne w marcu na grzyby:)
Dobrze, że zajrzałam co tam spakował mój synuś, bo były tam min. dwa piloty od telewizora, kalkulator i moja książka z biblioteki:) Oczywiście "Bob Budowniczy" nie jest moją lekturą;)
Proszę jaki spakowany:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz