środa, 1 kwietnia 2015

...iii...iii...

...iii...iii... to może oznaczać "szczotki", czyli myjkę automatyczną, lub "do cioci Romki".
Dzisiaj Loczka "iii" oznaczało myjnię automatyczną. Jest przy tym taki uparty, że potrafi chodzić za mną przez godzinę i powtarzać w kółko to samo. Oczywiście po jakimś czasie mam już serdecznie dosyć i robię to, co synuś chce. Mimo tego, że pogoda była fatalna, tzn. padało, po chwili był grad, później śnieg z deszczem, a przy tym wiało - pojechaliśmy na myjkę. Oczywiście nikt nie wpadł na pomysł, żeby przy takiej zawierusze myć auto. Znalazło się tylko dwóch takich geniuszy, czyli ja z Loczkiem...
Ok, auto umyliśmy mimo, że wcale nie było brudne.  Pozbyłam się siedemnastu złotych, ale szczęście Tomka bezcenne:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz