Dzisiaj chciałam Loczkowi pokazać rzekę, ale niestety mimo szczerych chęci nie udało się. Szliśmy polem i okazało się, że im bliżej rzeki, tym bardziej niebezpiecznie. O mało co wpadlibyśmy w bagno. Musieliśmy zawrócić. Po drodze widzieliśmy zająca. Tomek cały czas szukał kamieni i nimi rzucał (oczywiście nie w zająca, tylko na pole) Czyli robił to, co ostatnio jest jego pasją:)
A tak leży pod drzwiami mojego brata, który nie chce go wpuścić do pokoju :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz