Ufff w poniedziałek kupiłam w końcu samochód. Opla Corsę 2012 r. Sprowadzony z Niemiec. Pierwsza rejestracja była 04,04,2012 r, to tego dnia kupiliśmy naszego starego Citroena Picasso :)
A w ogóle 04.04 to urodziny mojej córeczki:)
Całe to kupowanie samochodu było dla mnie bardzo stresujące. Pomógł mi Karol. Bez niego nie odważyłabym się sama podjąć decyzję.
Noooo auto zarejestrowane, ubezpieczone,tak więc mogę jeździć.
Super się jeździ.
środa, 15 czerwca 2016
wtorek, 7 czerwca 2016
Donos
Czasami wyjeżdżałam na noc np. do Torunia, albo byłam u jakiejś koleżanki na małej imprezce. Czyli chata wolna i Karolina zapraszała swoich znajomych do siebie. Jak to młodzież raczej cicho nie byli. Wydawało im się może, że są cicho, ale przypuszczam, że sytuacja wymykała się z pod kontroli. Żaden z sąsiadów nic mi nigdy nie mówił, że u nas w mieszkaniu jest za głośno. Karolina tylko ostatnio przyznała się, że jak spotkała sąsiada z piętra niżej, to oświadczył jej, że jak jeszcze raz, to wezwie policję. Tak więc, jak ostatnio jechałam do Torunia, Karolinie mówiłam, żeby nie spraszała tych swoich kumpli i żeby był spokój. Następnego dnia, jak wróciłam, to jedne i drugie drzwi wejściowe na parterze były ze zbitą szybą. Nie zdziwiło mnie to za bardzo, ponieważ zaraz koło naszego bloku jest bar i nerwowi klienci czasami trzasną butelką w szybę.
Przyszłam do góry i spytałam się córeczce jak było. Ona, że spoko. Jeszcze powiedziałam, że mam nadzieję, że ona nie ma nic wspólnego z tymi powybijanymi szybami. A ona, iż oczywiście, że nie. Jednak jak wstała wieczorem. Zaczęła opowiadać i okazało się, że ona i jej znajomi mają bardzo dużo wspólnego z tymi drzwiami.
Wczoraj wieczorem było u nas jej pięcioro znajomych. Coś tam pili i grali w gry. Planszowe. Okło 23ej wyszli na balkon zapalić W tym czasie wychodziło z tego baru dwóch łepków, którzy zorientowali się, że u nas jest jakaś impreza i zaczęli się drzeć, że oni tez tu chcą wejść.
Podobno oni z tego balkonu wdali się z nimi w dyskusję i zaczęło się. Trzaskali butelkami w balkony i wrzeszczeli, że muszą tu wejść. Dzwonili domofonem i któryś z sąsiadów wpuścił ich do środka. Zaczęli biegać po klatce. Aż się boję pomyśleć co tu się działo. Dziewczyny tak się wystraszyły, że zadzwoniły na policję.
Podobno o drugiej w nocy przyjechali, no i impreza się skończyła.
Po tygodniu dostałam pismo, że moi sąsiedzi napisali na mnie donos na policję, do straży miejskiej i do spółdzielni, że u mnie w domu odbywają się libacje. Ale się wściekłam.
W Wigilię do południa przyszedł dzielnicowy z policjantem zrobić wywiad. Byli mili i trochę dziwili się, że mamy takich sąsiadów. Nie musiałyśmy płacić za wymianę tych szyb w drzwiach. Zapłaciła za to spółdzielnia. Podobno złapali tych łepków, którzy w nocy zrobili taką grandę.
A w ogóle Wigilię robiłam u mnie w domu. Wszystko się udało:)
Przyszłam do góry i spytałam się córeczce jak było. Ona, że spoko. Jeszcze powiedziałam, że mam nadzieję, że ona nie ma nic wspólnego z tymi powybijanymi szybami. A ona, iż oczywiście, że nie. Jednak jak wstała wieczorem. Zaczęła opowiadać i okazało się, że ona i jej znajomi mają bardzo dużo wspólnego z tymi drzwiami.
Wczoraj wieczorem było u nas jej pięcioro znajomych. Coś tam pili i grali w gry. Planszowe. Okło 23ej wyszli na balkon zapalić W tym czasie wychodziło z tego baru dwóch łepków, którzy zorientowali się, że u nas jest jakaś impreza i zaczęli się drzeć, że oni tez tu chcą wejść.
Podobno oni z tego balkonu wdali się z nimi w dyskusję i zaczęło się. Trzaskali butelkami w balkony i wrzeszczeli, że muszą tu wejść. Dzwonili domofonem i któryś z sąsiadów wpuścił ich do środka. Zaczęli biegać po klatce. Aż się boję pomyśleć co tu się działo. Dziewczyny tak się wystraszyły, że zadzwoniły na policję.
Podobno o drugiej w nocy przyjechali, no i impreza się skończyła.
Po tygodniu dostałam pismo, że moi sąsiedzi napisali na mnie donos na policję, do straży miejskiej i do spółdzielni, że u mnie w domu odbywają się libacje. Ale się wściekłam.
W Wigilię do południa przyszedł dzielnicowy z policjantem zrobić wywiad. Byli mili i trochę dziwili się, że mamy takich sąsiadów. Nie musiałyśmy płacić za wymianę tych szyb w drzwiach. Zapłaciła za to spółdzielnia. Podobno złapali tych łepków, którzy w nocy zrobili taką grandę.
A w ogóle Wigilię robiłam u mnie w domu. Wszystko się udało:)
Kaszel
Z tym kaszlem to w końcu koleżanka mi podpowiedziała, że Tomek może ma alergię i dała mi Clemastinum. Podałam mu tę tabletkę tak bez przekonania i po paru godzinach kaszel prawie minął. Cieszyłam się , że będzie już dobrze i niby jest, jednak do tej pory, a minęły chyba z trzy tygodnie-zdarza mu się, w ciągu dnia pokasływać. W nocy na szczęście śpi spokojnie. O muszę jeszcze napisać, że prawie od dwóch tygodni nie śpi w pampersie:) I to bez żadnej wpadki:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)